
Niemiecka wokalistka Ayo, w której – zaznaczam – płynie krew nigeryjska, zainteresowała mnie już rok temu.Przesłuchałam wówczas jej debiutancki krążek “Joyful” i zachwyciłam się jej muzyką. Wiedziałam, że nie poprzestanę tylko na jednej płycie. Trochę jednak trwało, zanim sięgnęłam po drugie dzieło młodej artystki, zatytułowane “Gravity at Last”. Chciałam zostawić je sobie na jesień, bo uważam,że to najlepsza pora na delektowanie się muzyką Ayo.




:format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-2103173-1269725498.jpeg.jpg)