RECENZJA: Matt Berninger “Get Sunk” (2025) (#1600)

Matt Berninger, lider najsmutniejszego zespołu świata, jak zwykło się The National nazywać, przed pięcioma laty zaskoczył debiutanckim, solowym wydawnictwem. Płyta “Serpentine Prison” nie odchodziła wprawdzie od tego, co znaliśmy z albumu “I Am Easy to Find” jego macierzystej formacji, ale widocznie wybranie się na samotny spacer było artyście potrzebne. Dziś ponownie robi sobie krótką przerwę od zespołowych kolegów.

Czytaj dalej RECENZJA: Matt Berninger “Get Sunk” (2025) (#1600)

RECENZJA: Miley Cyrus “Something Beautiful” (2025) (#1599)

Inspiracją do powstania mojej nowej płyty był album “The Wall” Pink Floyd – komunikat mniej więcej o tej treści Miley Cyrus wysłała w świat na długo przed premierą “Something Beautiful”. Wokalistka, która przed dwoma laty powróciła do muzyki pop za sprawą krążka “Endless Summer Vacation”, znów postanowiła zmienić front i balansować na granicy dźwiękowej przystępności i artystycznych poszukiwań. Zapatrzyła się na największych, a my tylko ocenić możemy, czy wyszło jej z tego coś pięknego.

Czytaj dalej RECENZJA: Miley Cyrus “Something Beautiful” (2025) (#1599)

RECENZJA: Blondshell “If You Asked for a Picture” (2025) (#1598)

Amerykańska wokalistka Blondshell, która zadebiutowała w 2023 roku albumem zatytułowanym po prostu “Blondshell”, zebrała niezłe recenzje, lecz ciężko powiedzieć, by z podobnym entuzjazmem na jej twórczość rzucili się słuchacze. Artystka pozostała więc w tej swojej indie rockowej niszy, jakby zdając sobie sprawę, że kto ma trafić na jej muzykę, na pewno prędzej czy później trafi. Jeśli nie na “Blondshell”, to na tegoroczny krążek “If You Asked for a Picture”.

Czytaj dalej RECENZJA: Blondshell “If You Asked for a Picture” (2025) (#1598)

RECENZJA: Lola Young “This Wasn’t Meant for You Anyway” (2024) (#1597)

Drugi album pochodzącej z Wielkiej Brytanii Loli Young, “This Wasn’t Meant for You Anyway”, to kolejny dowód na to, jak błyskawicznie i nieprzewidywalnie działa współczesny internet. Choć wokalistka debiutowała już kilka lat temu, to właśnie teraz – dzięki viralowemu sukcesowi utworu “Messy” w mediach społecznościowych – zyskała uwagę szerszej publiczności. Tam jednak wystarczy kilka chwytliwych sekund. Sprawdzianem prawdziwej siły Loli jest długogrająca płyta.

Czytaj dalej RECENZJA: Lola Young “This Wasn’t Meant for You Anyway” (2024) (#1597)

RECENZJA: Deradoorian “Ready for Heaven” (2025) (#1594)

Obecne czasy sprawiają, że nową muzykę konsumujemy niezwykle szybko zastępując zaraz jedno wydawnictwo kolejnym. Ja sama stałam się ofiarą tego zjawiska zapominając o albumie “Find the Sun” amerykańskiej wokalistki Angel Deradoorian, który wpadł mi w ucho przed pięcioma laty. Nie wiem jeszcze, jaki los spotka jej trzeci krążek, “Ready for Heaven”, ale nagle nie słuchałam niczego innego.

Czytaj dalej RECENZJA: Deradoorian “Ready for Heaven” (2025) (#1594)

RECENZJA: The Murder Capital “Blindness” (2025) (#1590)

Poprzednio irlandzka formacja The Murder Capital tak długo kazała nam czekać na swój drugi album, że aż zwątpiłam, czy ich kariera nie została czasem zawieszona. Byłaby to wielka strata, bo debiutancki krążek “When I Have Fears” jest jedną z moich ulubionych pierwszych płyt ostatnich kilku lat. Było upalne lato a ta post rockowa muzyka cudownie ochładzała czerpiąc inspiracje z nieodżałowanych Joy Division. Zespół ma się jednak całkiem nieźle, a my posłuchać już możemy jego trzeciego albumu – “Blindness”.

Czytaj dalej RECENZJA: The Murder Capital “Blindness” (2025) (#1590)

Black Country, New Road “For the First Time” (2021) & “Ants from Up There” (2022) & “Forever Howlong” (2025)

Kiedy dla innych zespołów ich nazwa ma większe znaczenie, w przypadku brytyjskiej formacji Black Country, New Road zadecydował przypadek i losowy artykuł z Wikipedii. Grupa szybko rozrosła się do siedmiu członków, a każdy z nich każdy wnosił i wciąż wnosi do muzyki inną dźwiękową wartość. I trwa to od dobrych paru lat.

Czytaj dalej Black Country, New Road “For the First Time” (2021) & “Ants from Up There” (2022) & “Forever Howlong” (2025)

RECENZJA: Kathryn Mohr “Waiting Room” (2025) (#1582)

Dzieląca się swoją muzyką od 2020 roku amerykańska wokalistka Kathryn Mohr chyba nie zauważyła, że czasy, gdy izolacja społeczna była czymś na porządku dziennym, mamy już za sobą. W celu nagrania debiutanckiej płyty opuściła słoneczną Kalifornię i na kilka tygodni zaszyła się w dawnej fabryce pakowania ryb na wschodzie Islandii. Bez niczyjej pomocy stworzyła album, o którym tak łatwo się nie da zapomnieć.

Czytaj dalej RECENZJA: Kathryn Mohr “Waiting Room” (2025) (#1582)

RECENZJA: Mumford & Sons “Rushmere” (2025) (#1580)

Nie wiem, kto w tym roku musiałby wydać płytę, bym przestała określać nowy album Mumford & Sons mianem najbardziej zaskakującego comebacku. Brytyjska formacja, która w latach 2009-2012 biła rekordy popularności i sprawiła, że folk wrócił do łask, szybko spadła ze szczytu i zrobiła sobie długą przerwę, która równie dobrze oznaczać mogła zwyczajny rozpad zespołu. Siedem lat po ostatnim krążku Mumfordzi wrócili z dziełem “Rushmere”. To się naprawdę wydarzyło.

Czytaj dalej RECENZJA: Mumford & Sons “Rushmere” (2025) (#1580)

RECENZJA: Japanese Breakfast “For Melancholy Brunettes (& Sad Women)” (2025) (#1579)


Dowodzony przez wokalistkę Michelle Zauner zespół Japanese Breakfast przed czterema laty miał swój wielki moment. Trzeci krążek grupy, “Jubilee”, przebił się do świadomości słuchaczy, a za swoją pracę formacja miała szansę zostać nagrodzona statuetką Grammy w kategorii Best Alternative Album. Triumfowała wówczas St. Vincent, lecz Japanese Breakfast zmajstrowali teraz taki krążek, że i na nich powinny spłynąć branżowe nagrody.

Czytaj dalej RECENZJA: Japanese Breakfast “For Melancholy Brunettes (& Sad Women)” (2025) (#1579)