#185 Kate Ryan “French Connection” (2009)

 

Na początku chciałabym pochwalić Kate  za konsekwencję, z jaką nagrywa sporo piosenek po francusku. Mogłaby przecież przejść na angielski i zaprezentować się szerszej publiczności.  A w 2009 roku nawet postanowiła sprawić prezent francuskojęzycznym fanom i wydała album “French Connection” – składankę swoich największych hitów po francusku. Zdarza się, że takie kompilacje są niezbyt dokładnie przygotowywane, nie przemyślane. Tu na szczęście Kate nie zawodzi. Na szesnaście tracków siedem to znane nam wcześniej utwory. Oprócz tego piosenkarka przygotowała nowe wersje “Mon cœur résiste encore”, “Désenchantée” i “Libertine”, remix “Evidemment” oraz (za co bardzo duży plus) aż pięć nowych piosenek. Nie mam nic do zarzucenia. Zadbała o swoich fanów.

Czytaj dalej #185 Kate Ryan “French Connection” (2009)

#184 Nightwish “Angels Fall First” (1997)

 

Po muzykę Nightwish sięgnęłam w tym roku, przed wakacjami.Sami stwierdzicie – kiepska pora na posłuchanie utworów, jakie serwuje nam ten zespół. Jednak mamy teraz jesień, porę dość smutną i przygnębiającą, więc postanowiłam zabrać się za ocenianie dyskografii tego fińskiego bandu. Na początek w moje ręce wpadł ich debiut z 1998 roku zatytułowany „Angels Fall First”.  Dla niezorientowanych –Nightwish gra muzykę z pogranicza gothic rocka i metalu symfonicznego. Szczególnie ten „gothic” jest u nich dobrze widoczny (a może raczej – słyszalny).

Czytaj dalej #184 Nightwish “Angels Fall First” (1997)

#183 Chris Brown “F.A.M.E.” (2011)

Pierwszy raz o Chrisie Brownie usłyszałam za sprawą jego duetu z Jordin Sparks pt. “No Air”. Niedługo potem usłyszał o nim cały świat. A to wszystko za sprawą pobicia przez niego Rihanny. I tak też skończyła się ładnie zapowiadająca się kariera Chrisa. Wszyscy postawili na nim krzyżyk. Fani urządzali happeningi podczas których palili i niszczyli jego zdjęcia i płyty. Damski bokser. Palant. Też tak o nim myślałam. Jednak gdyby nie to całe zdarzenie Rihanna nie nagrałaby tak prawdziwej i emocjonalnej płyty jaką jest “Rated R”. Brown rozpoczął nową walkę o serca fanów. Najpierw była chłodno przyjęta płyta “Graffiti” a teraz “F.A.M.E.”. Ja oceniam właśnie tą drugą.

Czytaj dalej #183 Chris Brown “F.A.M.E.” (2011)

#182 Melanie Fiona “The Bridge” (2009)

Na pewno kojarzycie piosenkę “Monday Morning”. Mimo, iż pora dnia sama z siebie jest straszna, to utwór Melanie Fiony w pełni rekompensuje nam bóle rannego wstawania. No właśnie, kim jest Melanie? Jest to kanadyjska wokalistka, która zaistniała wspomnianym wcześniej numerem “Monday Morning”. Wcześniej było wprawdzie kilka innych singli (“Give It To Me Right”, “Bang Bang”), ale dopiero ta piosenka przyniosła jej międzynarodową sławę.

Czytaj dalej #182 Melanie Fiona “The Bridge” (2009)

#181 Madonna “Like a Virgin” (1984)

Album “Like a Virgin” uważany jest za debiut królowej popu. Zgodzić się z tym jednak nie mogę, bo rok wcześnie ukazała się płyta “Madonna”. Nie zdobyła jednak dużej popularności. Co innego “Like a Virgin”. Około 30 milionów sprzedanych egzemplarzy mówi samo za siebie. Nie chcieli jednak tracić materiału z pierwszej płyty więc “Madonna” została ponownie wydana w 1985 roku, kiedy piosenkarka była już mega gwiazdą.

Czytaj dalej #181 Madonna “Like a Virgin” (1984)

#180 Destiny’s Child “Destiny Fulfilled” (2004)

Pożegnalna płyta powinna być albo rewelacyjna albo kiepska. Ma sprawić, że zespół pożegna się z wielbicielami najlepiej jak umiał lub wręcz przeciwnie – pokazać, że jest w słabej formie i zawiesić działalność by fani nie jęczeli. Dziewczyny z Destiny’s Child wybrały niestety opcję po środku. Styl grupy się nie zmienił. Nadal przeważa r&b i pop. Dzięki gościom takim jak T.I. czy Lil Wayne (oboje śpiewają w singlowym przeboju “Soldier”) dostajemy niedużą dawkę hip hopu.

Czytaj dalej #180 Destiny’s Child “Destiny Fulfilled” (2004)

#178, 179 Ashley Tisdale “Headstrong” (2007) & “Guilty Pleasure” (2009)

 

Postanowiłam zrobić porównanie obu płyt Ashley Tisdale i jeszcze raz przesłuchałam jej debiutancki album pt. “Headstrong”. Został on wydany po sukcesie “High School Musical”, w którym to Ashley wcieliła się w rolę wrednej i podstępnej Sharpay Evans. Wiadomo, płyta nie jest sountrackiem do filmu, ale Tisdale mogła pożyczyć od granej przez siebie postaci nieco pewności siebie i zadziorności. A przede wszystkim przekonania, że jest się kimś niezwykłym. Ashley chciała niestety udowodnić, że może być nową Britney Spears.

Czytaj dalej #178, 179 Ashley Tisdale “Headstrong” (2007) & “Guilty Pleasure” (2009)