#275 Marina & The Diamonds “Electra Heart” (2012)

Na początku swojej recenzji „Electra Heart” Mariny & The Diamonds chciałabym przeprosić was, czytelnicy, z powodu błędu, w jaki was wprowadziłam przy okazji recenzji poprzedniej płyty tej młodej, angielskiej wokalistki („The Family Jewels”). Napisałam wówczas, że Marina & The Diamonds to zespół. Cóż, sama nazwa podsunęła mi taki wniosek. Poczytałam jednak więcej i okazało się, że „The Diamonds” to fani Mariny. Zmyłkowe. Ale i ciekawe.

Czytaj dalej #275 Marina & The Diamonds “Electra Heart” (2012)

#274 Jennifer Lopez “Dance Again…The Hits” (2012)

To mnie dopiero Jennifer Lopez zaskoczyła. Myślałam, że w swojej 13-letniej muzycznej karierze wydała już album będący kompilacją największych hitów. To przecież takie proste i niewymagające wielkiego nakładu pracy, a jednak przynoszące zyski.Dzisiaj, po siedmiu albumach studyjnych, możemy zaopatrzyć się w składankę największych hitów Lopez. Ale czy warto wydać na to te 40 złotych?

Czytaj dalej #274 Jennifer Lopez “Dance Again…The Hits” (2012)

#272, 273 Alexandra Burke “Heartbreak on Hold” & Cheryl Cole “A Million Lights”

Po trzech latach od wydania debiutanckiego albumu „Overcome” zwyciężczyni brytyjskiej edycji „X-Factor” -Alexandra Burke – powróciła z nowym albumem. Krążek zatytułowany „Heartbreak on Hold” ukazał się kilka miesięcy temu i (na razie) wielkiego szumu nie wywołał. Do pierwszej płyty Burke nie często wracam. Jak już to tylko do kilku piosenek. Nie zachwyciła mnie. Nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że te piosenki już gdzieś kiedyś słyszałam. Jednak po zapoznaniu się z zawartością „Heartbreak on Hold” wręcz zamarzyłam, by Alexandra powróciła do tamtych utworów. Może i popowych i mało oryginalnych, ale dających się słuchać. Druga płyta wokalistki jest niestety ciężkostrawna.

Czytaj dalej #272, 273 Alexandra Burke “Heartbreak on Hold” & Cheryl Cole “A Million Lights”

#270 Birdy “Birdy” (2011)


Naprawdę nazywa się Jasmine van den Bogaerde i pochodzi z Anglii. Występuje jednak pod pseudonimem Birdy. W 2008 roku wygrała w konkursie muzycznym Open Mic UK, co zaowocowało podpisaniem kontraktu z wytwórnią Warner Music Group i wydaniem debiutanckiej płyty. Aha, bym zupełnie zapomniała. Ma 16 lat.

Debiutancki album Birdy, zatytułowany bardzo pomysłowo “Birdy”, ukazał się w 2011 roku. W naszym ‘kochanym’ kraju z pewnym opóźnieniem, ale w końcu najważniejsze, że i my możemy wybrać się do sklepu po krążek młodej Brytyjki. Gdybym nie miała tyle innych płyt, które chcę zakupić, “Birdy” znalazłoby się w mojej domowej biblioteczce. Skłamałabym, gdybym napisała, że krążek Birdy był dla mnie zaskoczeniem. Sama okładka sporo nam mówi. Patrzy na nas z niej młoda, niczym nie wyróżniająca się nastolatka. Pozuje na tle nieco zniszczonej zębem czasu ścianie. Jest melancholijnie, nawet powiedziałabym tajemniczo.

Czytaj dalej #270 Birdy “Birdy” (2011)

#268 Aura Dione “Columbine” (2008)

Ile to już wokalistek było witanych tekstem ‘nowa Lady GaGa’. Ciężko je wszystkie policzyć. Do tej samej szuflady została wrzucona duńska artystka Aura Dione.Ludzie zauważyli jej zamiłowanie do ekstrawaganckich, oryginalnych strojów. A kto ubiera się równie dziwnie? Oczywiście Lady GaGa. Aura jest świetnym przykładem tego, jak głupie jest nazywanie każdej nowej piosenkarki ‘next GaGa’. To, że chce się czymś wyróżniać nie znaczy, że od razu kogoś kopiuje.Tym bardziej, że muzyka Aury i Lady GaGi jest jak ogień i woda. GaGa preferuje electropopowe utwory, Dione zdaje się nie wiedzieć, że jest coś takiego jak np.autotune i trzyma się z daleka od tanecznej, dyskotekowej papki.

Czytaj dalej #268 Aura Dione “Columbine” (2008)