#1002 Charli XCX “Charli” (2019)

W dyskografii brytyjskiej wokalistki Charli XCX można się pogubić. Zadebiutowała w 2007 roku nagranym za dzieciaka albumem “14”, ale to “True Romance” z 2013 roku przedstawiło ją słuchaczom. Rok później było “Sucker”, a po nim dwa mixtape’y, “Number 1 Angel” i “Pop 2”, które równie dobrze uchodzić mogą za jej pełnoprawne płyty. “Charli”, funkcjonujące wcześniej w planach artystki jako “3” czy “Best Friends”, miało być trzecim i ostatnim rozdziałem mixtape’owej trylogii Brytyjki. Sporo zamieszania, ale najważniejsze, że Charli XCX w każdy z projektów była mocno zaangażowana. I nie tylko ona.

Czytaj dalej #1002 Charli XCX “Charli” (2019)

#1001 Emeli Sandé “Real Life” (2019)

Okładka jej pierwszej płyty, “Our Versions of Events”, wyglądała monumentalnie i posiadała artystyczny pierwiastek. Na drugiej, “Long Live the Angels”, Emeli Sandé postawiła na ciemny look i konkretny kolor (moja ulubiona butelkowa zieleń), pozując na kobietę, która dużo przeszła, ale wciąż ma siły do dalszej walki o lepsze jutro. Tegoroczne dzieło przedstawia nam Brytyjkę w jeszcze innym wydaniu. Fotografia zdobiąca “Real Life” jest totalnie zwyczajna. Jakby Emeli przyłapana została na rozmyślaniu o czymś. Sądząc po jej minie, chyba znów jakieś problemy zaprzątają jej głowę.

Czytaj dalej #1001 Emeli Sandé “Real Life” (2019)

#1000 Melanie Martinez “K-12” (2019)

Jeszcze przed chwilą Crybaby kręciła się na karuzeli, poznawała alfabet i bawiła się lalkami. Dziś zaczyna edukację i zostaje uczennicą tajemniczej placówki K-12 Sleepaway School. Nie będzie to dla niej czas łatwy, lekki i przyjemny. Losy dziewczyny na porcję piosenek po raz drugi przełożyła Melanie Martinez – amerykańska wokalistka, która mimo młodego wieku (rocznik ’95) przekonała się, jak nietrwały bywa dobry PR. Po skandalu ze swoim udziałem zniknęła, ale wolny czas poświęciła na projekt “K-12”.

Czytaj dalej #1000 Melanie Martinez “K-12” (2019)

#999 Chelsea Wolfe “Birth of Violence” (2019)

Amerykańska naczelna czarownica, Chelsea Wolfe, nie robi sobie dłuższych przerw i regularnie, co dwa lata, raczy nas nowym albumem. I chociaż pozostaje wierna swojemu lekko nawiedzonemu stylowi, za każdym razem z podobną ekscytacją czekam na jej nowe muzyczne dziecko. Tegoroczna nowość zatytułowana została szumnie i patetycznie, ale jednocześnie złowrogo. Zawartość płyty ukrytej pod szyldem “Birth of Violence” potrafi jednak zrobić niespodziankę.

Czytaj dalej #999 Chelsea Wolfe “Birth of Violence” (2019)

#998 Tom Waits “Foreign Affairs” (1977)

Chociaż przed paroma laty zdarzyło mi się słuchać pojedynczych kompozycji Toma Waitsa (szczególnie podsłuchanego w jednym z odcinków “The Walking Dead” nagrania “Hold On”), jego pierwszą uważnie przesłuchaną przeze mnie płytą było “Foreign Affairs”. Zaintrygowała mnie ciemna, utrzymana w stylistyce filmów noir okładka oraz bijąca z zawartej na niej fotografii tajemniczość. Ponoć wielu krytyków kręci nosem na czwarte dzieło Waitsa, ale ja mam do niego sporą słabość i najzwyklejszy sentyment.

Czytaj dalej #998 Tom Waits “Foreign Affairs” (1977)

#997 Bat For Lashes “The Bride” (2016)

Płyta “The Sun” z 2009 roku niespodziewanie uczyniła z Natashy Khan międzynarodową gwiazdę, co w kontekście art rockowej zawartości wydawnictwa było rzeczą niezwykłą. Zainteresowanie legitymującą się pseudonimem Bat For Lashes artystką podtrzymał wydany trzy lata później krążek “The Haunted Man”. Mniejsze przywiązanie do płyty czuła za to sama wokalistka, której oporniej szło nagrywanie prostszych, nastawionych (zgodnie z oczekiwaniami wytwórni) na komercyjny sukces piosenek. Radość z tworzenia odnalazła przy okazji kompletowania “The Bride” – taki paradoks, bo płyta zdecydowanie do wesołych nie należy.

Czytaj dalej #997 Bat For Lashes “The Bride” (2016)

#996 Shura “Nothing’s Real” (2016)

Kylie Minogue jest super, ale byłabym jej najgorszą podróbką – mówi w wywiadach Shura (a właściwie Alexandra Lilah Denton). Brytyjska wokalistka na radarze sympatyków popowych brzmień pojawiła się przed pięcioma laty. Jej piosenki flirtujące z ejtisową stylistyką zaczęły być porównywane do dawnej twórczości australijskiej legendy. Shura szybko jednak udowodniła, że ma osobowość i pomysł na siebie.

Czytaj dalej #996 Shura “Nothing’s Real” (2016)