Luźne taśmy: luty ’25

Father John Misty w jednej z największych piosenek Nirvany. Sylvie Kreusch brzmiąca jak europejska odpowiedź na Lanę Del Rey. Przypomnienie girlsbandu, który na początku XXI wieku dostarczał smaczny neo soul. A do tego solowa nowość od lidera gotyckiej formacji Bauhaus. Te piosenki towarzyszyły mi w lutym.

Czytaj dalej Luźne taśmy: luty ’25

Eurowizyjne recenzje: Luna “No Rest” & Baby Lasagna “DMNS & MOSQUITOES”

Dla niewielkiej liczby artystów Eurowizja jest konkursem, który ich kariery może wznieść na sam szczyt. Pozwala jednak lepiej przyjrzeć się scenom poszczególnych państw Starego Kontynentu. Dwójka uczestników ubiegłorocznej edycji zaprezentowała właśnie swoje nowe płyty. Robimy sobie więc szybką wycieczkę do Chorwacji i Polski.

Czytaj dalej Eurowizyjne recenzje: Luna “No Rest” & Baby Lasagna “DMNS & MOSQUITOES”

RECENZJA: Squid “Cowards” (2025) (#1564)

Brytyjska formacja Squid dowodzona przez ekspresyjnego Olliego Judge’a nie należy do zespołów, które wyprzedawałyby wielkie areny czy wprowadzały swoje kolejne albumy na listy bestsellerów. W ich przypadku to nie liczby zwracają uwagę, ale jakość nagrań. Z każdą kolejną płytą formacja udowadnia, że jest w stanie być jeszcze lepsza i bardziej ekscytująca. Do trzech razy sztuka? Czy “Cowards” jest raczej tym krążkiem, który zachwiał posadami zbudowanej przez Squid twierdzy?

Czytaj dalej RECENZJA: Squid “Cowards” (2025) (#1564)

RECENZJA: Reyna Tropical “Malegría” (2024) (#1563)

Urodzonych w Meksyku, lecz dorastających w Stanach Zjednoczonych Fabiolę Reynę i Nectaliego “Sumohair” Díaza połączyła niemalże dekadę temu miłość do muzyki prezentowanej przez formację Bomba Estéreo. Także i oni zapragnęli na współczesne realia przepisywać brzmienia tradycyjne dla Meksyku, Kolumbii, Peru czy innych państw Ameryki Łacińskiej. Tak powstał duet Reyna Tropical.

Czytaj dalej RECENZJA: Reyna Tropical “Malegría” (2024) (#1563)

RANKING: Rihanna i jej lead single

Kiedy kilka miesięcy temu wpadłam na pomysł uszeregowania singli rozpoczynających kolejne ery Rihanny, wiedziałam, że nie ma co się spieszyć z jego realizacją. Pochodząca z Barbadosu wokalistka już dawno porzuciła muzykę na rzecz mody i kosmetyków i tylko jej najwierniejsi fani wierzą, że doczekamy się wkrótce następcy “Anti”. A w oczekiwaniu na niego przypominam kawałki, jakimi swoje płyty zapowiadała artystka.

Czytaj dalej RANKING: Rihanna i jej lead single

BONUSLAND: Sabrina Carpenter “Short n’ Sweet”

Wiele lat pukała Sabrina Carpenter do drzwi show biznesu przez wielkie S. Aż w końcu w ubiegłym roku zaparzyła nam taką kawę, że nie chcieliśmy przez kilka miesięcy pić niczego innego. Jej lekki, wakacyjny kawałek “Espresso” rozlał się po całym świecie i nadał muzyce pop tak potrzebnej jej energii. Komu mało piosenek Amerykanki, ten cieszyć się może z kilku dodatkowych nagrań.

Czytaj dalej BONUSLAND: Sabrina Carpenter “Short n’ Sweet”

RECENZJA: Biig Piig “11:11” (2025) (#1562)


Daleka jestem od stwierdzenia, że dziś komukolwiek pełnoprawna płyta Biig Piig jest potrzebna pisałam przy okazji ostatniego większego projektu pochodzącej z Irlandii wokalistki Jess Smyth. Występująca pod pseudonimem Biig Piig artystka pojawiła się w 2017 roku i od tego czasu udostępniła nam sporo singli, kilka epek i mixtape. Chwilę temu dołączyła do grona wykonawców, którzy na koncie mają debiutancki album. Czy faktycznie potrzebny?

Czytaj dalej RECENZJA: Biig Piig “11:11” (2025) (#1562)

Just a Feeling – Kim Wilde “Kim Wilde” (1981) & “Select” (1982)

Zawodowa droga brytyjskiej wokalistki Kim Wilde została ustalona już w czasie jej beztroskiego dzieciństwa. Rodzina szykowała ją na zostanie piosenkarką. Jej ojciec, Marty Wilde, w latach 50. był gwiazdą rock & rolla. Matka śpiewała w grupe The Vernons Girls. Także i jej brat zajmował się muzyką. Na początku lat 80. do tego artystycznego grona dołączyła i Kim.

Czytaj dalej Just a Feeling – Kim Wilde “Kim Wilde” (1981) & “Select” (1982)

RECENZJA: Rose Gray “Louder, Please” (2025) (#1559)


Brytyjska wokalistka Rose Gray dość szybko mogła zrazić się do przemysłu muzycznego. Przed latami jej potencjał dostrzegła jedna z wytwórni, dla której rozpoczęła pisanie piosenek. Branżowe rozgrywki, w których była tylko pionkiem, sprawiły, że straciła do nich wszelkie prawa. Po zostaniu wciągniętą w wir londyńskiego, nocnego życia wiedziała już, że chce tworzyć dźwięki, do których bawić się będą bywalcy najlepszych klubów.

Czytaj dalej RECENZJA: Rose Gray “Louder, Please” (2025) (#1559)

Zapomniane duety (cz. 7)

Z kim Ariana Grande nagrała jedną ze swoich pierwszych piosenek? Która wielka gwiazda zaszczyciła swoją obecnością krążek B.o.B.? U kogo jeden ze swoich pierwszych kroków postawiła Santigold? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie w kolejnej serii zbierającej kolaboracje, o których mogliśmy zapomnieć.

Czytaj dalej Zapomniane duety (cz. 7)