#CUTOFF: styczeń ’18

#GOODBYE

15 stycznia news o śmierci 46-letniej liderki formacji The Cranberries, Dolores O’Riordan, wstrząsnął melomanami. Artystka przebywała w Londynie, gdzie zajęta była tworzeniem nowych kompozycji. Wokalistka zmarła w hotelu Hilton, w którym się zatrzymała. Dokładna przyczyna jej nagłej śmierci nie jest jeszcze znana. W oświadczeniu policji z 16 stycznia dowiadujemy się, iż zgon Dolores nie jest traktowany jako podejrzany. Niemniej jednak na ustalenia koronera poczekać trzeba kilka miesięcy. Artystka działała w zespole The Cranberries od lat 90. Nagrała z nim siedem albumów. Ostatni, “Something Else”, ukazał się rok temu. W maju 2017 roku kapela po raz ostatni gościła w Polsce.

#THEEND?

Tak jak pojawiają się nowi wykonawcy, tak zasłużeni i nagrywający od dekad artyści podejmują decyzję o emeryturze. Nic w przyrodzie nie ginie. Tak samo jak nie przepadną utwory, które zostawi po sobie dwójka niezwykłych wokalistów; Neil Diamond i Elton John. Obydwaj ogłosili zakończenie swojej koncertowej aktywności. Pierwszy z nich (znany m.in. ze stadionowego hitu “Sweet Caroline”) odbywał trasę z okazji 50-lecia kariery, kiedy zdiagnozowano u niego chorobę Parkinsona. Natychmiast odwołał trasę i poddał się leczeniu. Nie wyklucza pisania i nagrywania kolejnych płyt. Do śmierci tworzyć planuje Elton John, który nim zejdzie ze sceny wyruszy w 3-letnią trasę, która odbyć ma się na krajach na całym świecie. Tournee zatytułowane zostało Farewell Yellow Brick Road. Rozpocznie się 8 września w USA. Artysta zawita także do Polski – wystąpi 4 maja 2019 roku w Krakowie.

#KONCERTOMANIA

Odniosłam wrażenie, że w styczniu najmocniej żyliśmy ogłoszeniem Open’era. Organizatorzy zapowiedzieli na 29 stycznia ujawnienie ostatniego, czwartego headlinera, a tymczasem… ten headliner ogłosił się sam. Do Depeche Mode, Gorillaz i Bruno Marsa dołączył zespół Arctic Monkeys, który powróci do Polski po pięciu latach. Kolejną kartę odsłonił także Orange Warsaw Festival – do składu dołączyła Dua Lipa – oraz z pierwszymi nazwiskami przypomniał o sobie Audioriver. W Płocku wystąpi m.in. Bonobo. O JMSN rozszerzył się line up WorldWideWarsaw. Z oddzielnych koncertów warto zwrócić uwagę na 30 Seconds to Mars, którzy wystąpią w Polsce dwukrotnie (kilka miesięcy temu ogłosili ich na 18.04 w Łodzi; dziś dowiadujemy się, że zagrają także 29.08 w Krakowie) oraz Eltona Johna, którego występ 4.05.2019 roku w Krakowie będzie ostatnim dla polskiej publiczności. Jakieś klubowe wydarzenia? Proszę bardzo: 26.03 w Warszawie zaprezentuje się formacja Walk the Moon (znana z hitu “Shut Up and Dance”) a w dniach 27-28 luty do Warszawy i Sopotu wróci islandzka grupa Vök.

#DRAMA

Na początku stycznia Lana Del Rey zelektryzowała fanów umieszczając na Twitterze wiadomość następującej treści: To prawda, że złożono pozew. Moja piosenka [“Get Free” z albumu “Lust for Life”] nie została zainspirowana piosenką „Creep”, jednak zespół Radiohead chce 100% wpływów z tantiem. Zaoferowałam im 40%, ale domagają się 100%. Ich prawnicy są nieugięci, spotkamy się więc w sądzie. Sprawa bardzo została nagłośniona. Co ciekawe głównie przez samą artystkę, która odwoływała się do niej nawet na koncercie, zdradzając, że kawałek być może zostanie usunięty z kolejnych wydań płyty. Radiohead w wydanym oświadczeniu zarzucili Del Rey kłamstwo, przyznając, że od dawna trwają rozmowy z przedstawicielkami artystki, jednak żaden pozew nie został złożony a 100% tantiem są liczbą wyssaną z palca. Jaka jest prawda? Mi się wydaje, że Lana tym sposobem postanowiła podbić słabe zainteresowanie swoją ostatnią płytą. O kompozycji “Get Free” zrobiło głośno i tysiące ludzi rzuciło się do sprawdzenia podobieństwa.

#AWAITEDALBUM

The second dead body I ever saw was you, Geneviève, when I watched you turn from alive to dead right here in our house and I looked around the room and asked “Are you here?” And you weren’t, and you are not here… śpiewa w ponad dziesięciominutowym utworze “Distortion” Mount Eerie – amerykański muzyk, który wywoływał łzy swoim ubiegłorocznym albumem “A Crow Looked at Me”, który zadedykował zmarłej żonie. Smutek po jej odejściu artysta postanowił rozpracowywać pisząc piosenki. 16 marca ukaże się jego nowa płyta “Now Only”, na którą trafi jedynie sześć piosenek. Zapowiada ją właśnie “Distortion”, które niejako pokazuje nam, w jaką stronę zmierza dziś wokalista. Pamięć o żonie wciąż jest żywa, lecz nie chce on skupiać się już tylko na tym co jest i było. Wszystko wskazuje na to, iż otrzymamy krążek podobnie pochmurny, choć z przebijającymi się malutkimi promykami słońca.

#VIDEO

To była wielka niespodzianka. Przynajmniej dla mnie. Bruno Mars wybrał nowy singiel (“Finesse”) i do dogrania paru dodatkowych wersów zaprosił “nową Nicki Minaj” – raperkę Cardi B. Pierwsze podejście nie wywołało wielkiego zachwytu, ale z każdym kolejnym coraz bardziej przekonywałam się do tej niecodziennej współpracy. Spora w tym zasługa teledysku, który wygląda, jakby kręcony był w połowie lat 90. I taki miał być, bo oddaje hołd popularnemu amerykańskiemu programowi “In Living Color”. Ponoć plan klipu jest oryginalną miejscówką, w której tworzone było show. Sama piosenka sporo ma w sobie z ostatniej dekady XX wieku. Ach, nostalgia…

#COVER

Kilka miesięcy temu Harry Styles gościł w popularnym programie radia BBC – Live Lounge. Wykonał wówczas swoje kompozycje “Sign of the Times” i “Two Ghosts” oraz “The Chain” z repertuaru Fleetwood Mac. W styczniu do sieci trafiło jeszcze jedno nagranie z tego krótkiego występu. Posłuchać możemy, jak Harry mierzy się z… “Wild Thoughts” DJ’a Khaleda, Rihanny i Brysona Tillera. Może i Styles nie ma seksapilu barbadoskiej gwiazdy, ale wypada bardzo ciekawie w podchodzącym pod latino repertuarze przerobionym na surowsze, soft rockowe brzmienie.

#ANNIVERSARY


19 stycznia 1993 roku brytyjsku muzyk rockowy Elvis Costello wydał album “The Juliet Letters”, który zarejestrował razem z Brodsky String Quartet. Płyta składa się z aż 20 kompozycji. Krążek nie stał się sprzedażowym hitem. Doszedł zaledwie do 18. miejsca w UK i 125. w USA. Co ciekawe w 2009 roku wokalistka Katarzyna Groniec wydała swoją polskojęzyczną wersję albumu – “Listy Julii”. Pod koniec stycznia 1998 roku ukazał się czwarty krążek country grupy Dixie Chicks – “Wide Open Spaces”. Album otworzył formacji drzwi do światowej kariery, rozchodząc się w przeszło 15 milionach kopii, oraz przyniósł autorkom dwie nagrody Grammy w kategoriach country. Płyta promowana była takimi numerami jak “There’s Your Trouble” i “You Were Mine”. 28 stycznia minie 15 lat od premiery “The Raven” Lou Reeda. Album przedstawiany jest jako koncepcyjne dzieło, oparte na wierszach i krótkich opowiadaniach Edgara Allana Poe’a. Ciekawostką jest nowa, mroczniejsza wersja reed’owego “Perfect Day”, które na tym krążku wykonuje Anohni. To może teraz jakiś debiut? W styczniu 10. urodziny świętuje pierwszy album formacji Vampire Weekend. Imienne wydawnictwo kapeli zadebiutowało na 17. miejscu w USA. Promowały je takie single jak “A-Punk” i “Oxford Comma”. Magazyn “Rolling Stone” zaliczył krążek do grona 100 najważniejszych debiutanckich płyt a fanem zawartych na nim piosenek jest sam Paul Simon z legendarnego duetu Simon & Garfunkel.

#RETRO

Piosenka hard rockowo-bluesowego zespołu w pierwszej dwudziestce najpopularniejszych nagrań w Stanach Zjednoczonych? Takie cuda tylko w latach 70. Wspomnianą kompozycją jest “The Boys Are Back in Town” irlandzkiej formacji Thin Lizzy. Co ciekawe sukces utworu bardzo zaskoczył grupę, która z początku nie myślała nawet, by umieścić kawałek na swoim szóstym studyjnym albumie “Jailbreak”. Piosenka świetnie się jednak przyjęła, osiągając dobre wyniki m.in. w Irlandii, UK i Kanadzie. We wspomnianych USA wspięła się na dwunastą pozycję Billboard Hot 100. Swoje przeróbki przeboju zaprezentowali m.n. Bon Jovi, Westlife, Deep Purple, Two Door Cinema Club i U2.

#5XPIOSENKA

TROYE SIVAN – THE GOOD SIDE. Ominął mnie szał w 2015 roku na twórczość australijskiego alt popowego wykonawcy Troye’a Sivana. Na nową płytę nie czekam z niecierpliwością, choć przyznam, że singiel “The Good Side” mnie zauroczył. Wyprodukowany przez Ariela Rechtshaida indie folkowy numer o rozstaniu celnie trafia w mój gust. Może i takie melodie nie goszczą często w moich głośnikach, ale jak mam fazę, potrafią latać całą dobę.

THE MEN – MAYBE I’M CRAZY. Kompletna nowość na moim tegorocznym celowniku – amerykańska grupa The Men. Niby istnieją od ponad dziesięciu lat, ale popularnością dużą się nie cieszą. Maybe I’m crazy, ale uważam, że zasługują na chwile uwagi. A nawet nie chwilkę, a na cztery minuty. Tyle trwa ich najnowszy, obłąkany, post-punkowy singiel “Maybe I’m Crazy”, który wzbogacają odgłosy saksofonu. Jakby się tak zastanowić – najlepsza piosenka, jaką słyszałam od początku nowego roku.

JUSTIN TIMBERLAKE – FILTHY. Zaczyna się jak rockowy numer, który powstał, by angażować do wspólnej zabawy całe stadiony. Szybko jednak rozszalałe gitary przechodzą w elektroniczno-funkowy bit, udowadniając nam, iż Justin Timberlake ma ochotę pobawić się muzycznymi teksturami. Seksowne “Filthy” jest jak podróż do przyszłości. Chętnie wybiorę się tam z wokalistą.

FRANZ FERDINAND – FEEL THE LOVE GO. “Always Ascending” zrobiło na mnie średnie wrażenie, ale szkocka grupa specjalizująca się w lekkim, przebojowym rocku szybko odzyskała moją uwagę. “Feel the Love Go” to przede wszystkim bardzo optymistyczny track. Wpadający w ucho, stąpający po mocno syntezatorowych melodiach i (w zwrotkach) przypominający… “Heroes” Davida Bowiego.

ROSALIE & MATEUSZ DOPIERALSKI – PO CO. Debiutancka płyta polskiej wokalistki Rosalie to porcja utworów albo dobrych albo świetnych. Artystka żongluje językami, najlepiej wypadając po polsku. Nie moge uwolnić się od minimalistycznego “Po co”, w którym Rosalie śpiewa w towarzystwie Mateusza Dopieralskiego z formacji Bitamina, prowadząc z nim gorzki dialog.

#LASTFM

10 piosenek stycznia

  1. Rosalie. – Po co
  2. Rina Sawayama – Ordinary Superstar
  3. Rosalie. – Królowa
  4. The Lumineers – My Eyes
  5. Rina Sawayama – Tunnel Vision
  6. Rina Sawayama – Take Me As I Am
  7. Rina Sawayama – Alterlife
  8. Rina Sawayama – 10-20-40
  9. Bruno Mars feat. Cardi B – Finesse Remix
  10. Syd – Moving Mountains

10 płyt stycznia

  1. King Krule – The OOZ
  2. Rosalie. – Flashback
  3. Rina Sawayama – RINA
  4. Paramore – After Laughter
  5. Thundercat – Drunk
  6. Snoh Aalegra – Feels
  7. Kasabian – For Crying Out Loud
  8. Paloma Faith – The Architect
  9. Laura Marling – Semper Femina
  10. Tom Waits – Alice

10 artystów stycznia

  1. King Krule
  2. Tom Waits
  3. Joan As Police Woman
  4. Rosalie.
  5. JMSN
  6. Rina Sawayama
  7. Kasabian
  8. Paramore
  9. Syd
  10. Thundercat

 

5 odpowiedzi do “#CUTOFF: styczeń ’18”

  1. Szkoda, że wielcy artyści kończą koncertowanie. Jestem zła na Toma Petty’ego, że też tego nie zrobił i będąc w złym stanie pojechał w trasę. Może byłby wciąż z nami?
    Muszę przyznać, że kiedy usłyszałam “Get Free” po raz pierwszy, to zabrzmiało ono dla mnie dość znajomo… Nie zmienia to faktu, że ta piosenka to wciąż mój faworyt na “Lust For Life”.
    Podobają mi się “The Good Side” (tylko ten syntezator na koniec trochę popsuł mi odbiór), trochę mniej “Maybe I’m Crazy” ,”Feel The Love Go” i “Po co”, natomiast do “Filthy” nie mogę się przekonać.
    Pozdrawiam. 🙂

  2. Czytałam, że Ed Sheeran chce też zakończyć karierę w najbliższym czasie. Bo że Eltonowi może się już nie chcieć jeździć w trasy koncertowe to jestem w stanie zrozumieć.

    1. Ponoc z tym Edem była zwykła nadinterpretacja jego słów. Chodziło mu tylko o wstrzymanie kariery, kiedy urodzi mu się dziecko. A na razie nic o tym nie słychac, więc…

  3. Śmierć Dolores nieźle mnie zaskoczyła. “Get Free” rzeczywiście brzmi nieco znajomo, ale nie brzmi jak żywcem zerżnięty podkład muzyczny. Z piosenek spodobało mi się The Men, Troye Sivan trochę mniej, a do Justina powolutku, powolutku się przekonuję. 😉
    Zapraszam na nowy wpis.
    Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *