#1176 Celeste “Not Your Muse” (2021)

Celeste Waite, wokalistka o brytyjsko-jamajskich korzeniach, jest z nami wystarczająco długo, byśmy dziwnie czuli się określając ją mianem debiutantki. Od dobrych paru lat wydaje pojedyncze single (moją uwagę przyciągnęła w 2018 roku piosenką “Both Sides of the Moon”), na koncie ma epki a nawet nominację do Złotych Globów. Nadzieje pokładane w jej pierwszej płycie były więc ogromne.

Wychowywana na nagraniach Billie Holiday, Elli Fitzgerald i Arethy Franklin Celeste od początku wiedziała, w jakich brzmieniach najszybciej mogłaby się odnaleźć. Dołączyła więc do grona brytyjskich artystek pokroju Amy Winehouse, Adele, Duffy czy Joss Stone, które pomysł na siebie znalazły w dźwiękach znanych z poprzednich dekad. W efekcie utwory tworzące jej album “Not Your Muse” są mieszanką retro popu, soulu, jazzu i eleganckiego rhythm’and’bluesa.

Celeste na chęć na robienie przebojów, ale swój krążek rozpoczyna od czegoś kompletnie innego. “Ideal Woman” bazuje na subtelnych, akustycznych brzmieniach i niemalże kołysankowych wokalach wokalistki. I jeśli przy tym utworze wasza uwaga nie poszybowała gdziekolwiek indziej, jesteście gotowi zmierzyć się z całą płytą. Także i druga propozycja należy do balladowej części albumu. “Strange” autentycznie chwyta za serce będąc intymną, niedzisiejszą kompozycją o miłości, która się wypala (How people can change/From strangers to friends/Friends into lovers/And strangers again). “Tonight Tonight”, “Stop This Flame” i “Tell Me Something I Don’t Know” to trio najbardziej żywiołowych i radiowych piosenek wchodzących w skład “Not Your Muse”. Najmniejsze wrażenie robi na mnie nowoczesne “Stop This Flame”, w którym zadziorniejszy śpiew Celeste niepokojąco zbliża się do klimatów Adele. Chętniej zaś sięgam po wzbogacane dęciakami i noszące w sobie pewien smutek “Tell Me Something I Don’t Know”.

Z pozostałych nagrań moimi ulubieńcami zostały takie kompozycje jak “Beloved”, “A Kiss” i “A Little Love”. Pierwszy z kawałków idealnie dozuje napięcie mając w sobie coś w mroczniejszych, bondowskich ballad. “A Kiss” jest cichym, usznym, smyczkowym numerem o sporym emocjonalnym ładunku. Więcej światła ma w sobie urokliwe “A Little Love”, które Celeste nagrała z myślą o Bożym Narodzeniu. Z pozostałych piosenek nie sposób przejść obojętnie obok akustycznego, bardzo przyjemnego i nieco nawet wiosennego “Same Goodbyes Come With Hellos” oraz jazzowo-rhythm’and’bluesowe “Love Is Back” – drugi z utworów widziałabym na kolejnej płycie Amy Winehouse.

Przez lata Celeste oddała w nasze ręce tyle nagrań, że z kolejną płytą rychło zaskoczyć by nas mogła jak w 2020 roku Taylor Swift. Tymczasem Brytyjka postanowiła rozszerzyć “Not Your Muse” o porządny zestaw bonusowych nagrań. I to właśnie one (a raczej ich szalenie wysoki poziom) sprawiają, że średnio cieszy podstawowa edycja albumu. Nie zrozumcie mnie źle. Celeste nadal pozostaje jedną z najlepszych debiutantek ostatnich paru lat, jeśli mówimy o rynku, na którym szlaki przetarła niemalże dwie dekady temu Amy Winehouse. Mam jednak wrażenie, że chciała zadowolić zbyt wiele osób i trafić swą muzyką do każdego. Dlatego dołączam sobie kawałki z deluxe (szczególnie “Father’s Son” i “Both Sides of the Moon”) i nadal zachwycam się zdolną Celeste. I czekam na więcej.

Warto: A Kiss & Strange

2 Replies to “#1176 Celeste “Not Your Muse” (2021)”

  1. Hm, nie wiem o co chodzi, ale nie mogę przesłuchać tego albumu na Spotify. Wyskakuje info, że jest “niedostępny w moim kraju”. No cóż, zostaje mi youtube, zwłaszcza że Twoja recenzja mnie zaciekawiła, a i skądinąd kojarzę tę artystkę.
    Zapraszam na nowy wpis i pozdrawiam 😉

  2. “Tonight Tonight”, “Stop This Flame” i “Tell Me Something” to moje ulubione trio z albumu. Zgodzę się z tym, że Celeste chciała zaprezentować się z wielu stron, przez co albumowi brakuje spójności, ale i tak dobrze go wspominam.
    Pozdrawiam. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *