W 2024 roku w muzyce działo się zaskakująco dużo, ale jeden news szczególnie zszokował publiczność – do koncertowania wracają Oasis. Grupa, bez której britpop byłby znacznie uboższy, zapowiedziała na przyszły rok serię koncertów, które wyprzedały się w mgnieniu oka. O nowej muzyce nic na razie nie wiadomo, ale i bez niej kapela ma z czego wybierać. Spod jej ręki wyszło morze przebojów. Oto krótki przewodnik.
RECENZJA: Sabrina Carpenter “Fruitcake EP” (2023) (#1547)
Pojawiające się w listopadzie memy na temat rozpoczęcia procesu odmrażania Mariah Carey by ta mogła umilać nam święta Bożego Narodzenia co roku zataczają szerokie kręgi. Od premiery przeboju “All I Want For Christmas Is You” minęły już trzy dekady, a artystka nie ma dość umacniania swojej pozycji muzycznej Christmas Queen. Może jej jednak wyrosnąć silna konkurencja.
Czytaj dalej RECENZJA: Sabrina Carpenter “Fruitcake EP” (2023) (#1547)
RECENZJA: Saya Gray “QWERTY II EP” (2024) (#1546)
Ostatnio czuję się jak kameleon – takie słowa znalazły się w krótkim opisie, jaki Saya Gray zamieściła na swój temat w serwisie Spotify. Kameleon, zwierzę znane z umiejętności zmieniania swojego ubarwienia, odważnie wybrane zostało przez artystkę na patrona jej twórczości. Po takiej zapowiedzi oczekuje się dźwiękowych dziwactw.
Czytaj dalej RECENZJA: Saya Gray “QWERTY II EP” (2024) (#1546)
RECENZJA: Ravyn Lenae “Bird’s Eye” (2024) (#1545)

Przeglądam listę, jaką magazyn “Rolling Stone” opublikował w 2017 roku, wskazując nam artystów, którzy w najbliższych miesiącach mieli namieszać. Obok H.E.R., Sigrid i kilku innych wykonawców, o których usłyszeć mi się mimo wszystko nie udało, pojawiła się i Ravyn Leane. Jej kariera także nie wystrzeliła, ale posłuchać już możemy jej drugiej płyty.
Czytaj dalej RECENZJA: Ravyn Lenae “Bird’s Eye” (2024) (#1545)
RANKING: 5 najlepszych piosenek z “The Element of Freedom” Alicii Keys

Może i Alicia Keys nazwała swoją poprzednią płytę “As I Am”, ale już po jej premierze stwierdziła, że w sumie to nie oddaje ona do końca tego, jaką jest osobą. Zaczęła szukać, doświadczać i eksperymentować. Z tych puzzli ułożyła “The Element of Freedom” – swój czwarty krążek, który świętuje właśnie swoje 15. urodziny. A oto jego pięć najlepszych piosenkowych elementów.
Czytaj dalej RANKING: 5 najlepszych piosenek z “The Element of Freedom” Alicii Keys
RECENZJA: Mary J. Blige “No More Drama” (2001) (#1544)

Dopiero gdy wydałam “No More Drama”, wiedziałam, że udało mi się odnieść sukces mówiła w wywiadach Mary J. Blige. Mimo kilku bestsellerowych albumów wydanych w latach 90. i singli, które nieźle przyjęły się w USA (m.in. “Real Love”, “Not Gon’ Cry”, “I’m Goin’ Down”), pozostała część świata wciąż nie była zaprzyjaźniona z twórczością Amerykanki. Wszystko zmieniło się w 2001 roku.
Czytaj dalej RECENZJA: Mary J. Blige “No More Drama” (2001) (#1544)
RECENZJA: Nick Cave and the Bad Seeds “Wild God” (2024) (#1543)
![]()
Przy okazji premiery albumu “Ghosteen” w 2019 roku Nick Cave opowiadał, że płyta ta jest zwieńczeniem trylogii, na którą złożyły się “Push the Sky Away” i “Skeleton Tree”. I o ile wcześniej na bycie tą kończącą pewną historię kropką bardziej pasowało mi tegoroczne dzieło, “Wild God”, tak dziś odbieram je jako prolog do nowej opowieści. Bo to za piękna płyta, by była tylko epilogiem.
Czytaj dalej RECENZJA: Nick Cave and the Bad Seeds “Wild God” (2024) (#1543)
RECENZJA: Father John Misty “Mahashmashana” (2024) (#1542)

Come build your burial grounds on our burial grounds śpiewał Father John Misty (a właściwie Josh Tillman) w piosence zamykającej jego poprzedni album. Być może już wtedy miał w głowie zarys swojej kolejnej płyty, którą zatytułował tajemniczym i trudnym do powtórzenia słowem “Mahashmashana”, które także ma wiele wspólnego z tematyką śmierci. O pogrzebaniu projektu Father John Misty Tillman nie powinien nawet myśleć, bo każdym kolejnym krążkiem udowadnia swą wielkość.
Czytaj dalej RECENZJA: Father John Misty “Mahashmashana” (2024) (#1542)
Luźne taśmy: listopad ’24

Ostatnie taśmy w tym roku to ukłon w stronę legendarnych projektów takich jak The Verve czy The Cure. To także zaskoczenia – obecność latynoskiej kompozycji i nasza polska Kasia Lins w jednym ze swoich najłagodniejszych wydań. A do tego kilku wykonawców, którzy notują swój debiut na The Rockferry.
RECENZJA: Macy Gray “Big” (2007) (#1541)

Wydana w 2003 roku płyta “The Trouble with Being Myself” doczekała się jednego singla i odsłoniła smutną prawdę – cztery lata po debiucie z wielkim przebojem “I Try” amerykańska wokalistka Macy Gray mało kogo już elektryzowała. Bez pośpiechu podeszła więc do nagrywania albumu numer cztery, bo znów chciała być wielka i sławna.