RECENZJA: Coldplay “Moon Music” (2024) (#1526)

Brytyjska kapela Coldplay szybko poczuła smak sławy i zdobyła fanów w każdym zakątku naszego globu. Nic więc dziwnego, że w głowie Chrisa Martina i spółki pojawiła się wizja podbicia kosmosu. Wszystko to, co znajduje się nad nami, inspiruje zespół od lat. Jednak o ile wcześniej zatrzymywali się na pojedynczych utworach, tak dziś prezentują drugą pod rząd kosmiczną płytę.

Czytaj dalej RECENZJA: Coldplay “Moon Music” (2024) (#1526)

RECENZJA: Fousheé “Pointy Heights” (2024) (#1524)

Mimo przeboju “Deep End” oraz wkładu w nagrodzoną Grammy płytę Stevego Lacy’ego “Gemini Rights” amerykańska wokalistka Britanny Fousheé należy raczej do grona gwiazd, którym sława ciągle umyka, a premiery kolejnych utworów zauważane są jedynie przez małe grono słuchaczy. I chyba tę grupę chce powiększyć, bo z albumu na album stara się wymyśleć siebie na nowo. Co otrzymujemy tym razem?

Czytaj dalej RECENZJA: Fousheé “Pointy Heights” (2024) (#1524)

RECENZJA: Suki Waterhouse “Memoir of a Sparklemuffin” (2024) (#1520)

Call me a model, an actress, whatever śpiewa nam w jednej z premierowych kompozycji Suki Waterhouse – Brytyjka, która miała już chrapkę na karierę w niejednej branży. Przed dwoma laty zadebiutowała jako piosenkarka z albumem “I Can’t Let Go”. Wielkiego przeboju z tego nie było, ale kilka niezłych singli, życie rodzinne u boku Roberta Pattinsona pod okiem paparazzi oraz uznanie ze strony Taylor Swift sprawiły, że ta muzyczna przygoda musiała mieć swój ciąg dalszy. A nosi on tytuł “Memoir of a Sparklemuffin”.

Czytaj dalej RECENZJA: Suki Waterhouse “Memoir of a Sparklemuffin” (2024) (#1520)

RECENZJA: Japanese Breakfast “Soft Sounds From Another Planet” (2017) (#1519)

O debiutanckim albumie zespołu Japanese Breakfast, “Psychopomp”, pisałam jako o płycie, która jest materiałem pełnym domowych piosenek w klimacie lo fi – właśnie tak często prezentują się debiutanckie krążki artystów, którzy nie mają parcia na karierę ani wielkich, bogatych machin za sobą. Sama dowodzona przez Michelle Zauner grupa była zaskoczona ciepłym przyjęciem swoich smutnych nagrań. Japanese Breakfast uwierzyli, że jest dla nich miejsce na współczesnej scenie. Więc wyruszyli w kosmos.

Czytaj dalej RECENZJA: Japanese Breakfast “Soft Sounds From Another Planet” (2017) (#1519)

RECENZJA: Mazzy Star “Seasons of Your Day” (2013) (#1516)

2013 rok w mojej pamięci zapisał się jako rok, który przyniósł nam masę niesamowitych albumów towarzyszących mi po dziś dzień. To także czas, gdy z nową, pierwszą od 1996 roku płytą powróciła jedna z legend lat 90. – grupa Mazzy Star. I chociaż jej mocny trzon – wokalistka Hope Sandoval oraz gitarzysta i producent David Roback – pozostali przez lata aktywni, osobno nie znaczyli tyle, co w duecie. Z nowym krążkiem jako Mazzy Star powrócili do zupełnie innego świata.

Czytaj dalej RECENZJA: Mazzy Star “Seasons of Your Day” (2013) (#1516)

RECENZJA: Joan As Police Woman “The Deep Field” (2011) (#1515)

Swoją solową karierę jako Joan As Police Woman amerykańska wokalistka Joan Wasser zaczęła od chęci zostania nową jazz popową wokalistką. Niedługo potem rozszerzyła wachlarz swoich muzycznych możliwości o chamber pop i niespecjalnie energiczny pop rock, by jeszcze bardziej zaskoczyć krążkiem “Cover”, gdzie postawiła na indie wersje nagrań takich sław jak Britney Spears, T.I. czy Nina Simone. Słuchało się tego ciężko i z ulgą przyjęłam fakt, że kolejny projekt to ponownie porcja autorskich kawałków Joan.

Czytaj dalej RECENZJA: Joan As Police Woman “The Deep Field” (2011) (#1515)

The Other Man – J. Bernardt | “Running Days” (2017) & “Contigo” (2024)

Trzy albumy wydane wraz z zespołem Balthazar oraz obserwowanie, jak jego kolega z kapeli, Maarten Devoldere, rusza z solowym projektem Warhaus – nie dziwi fakt, że Jinte Deprez poczuł, że nastała pora, by i on poszedł własną drogą. Tak narodził się projekt J. Bernardt, który kusi już dwoma albumami. Oba są z innej bajki.

Czytaj dalej The Other Man – J. Bernardt | “Running Days” (2017) & “Contigo” (2024)

RECENZJA: Suki Waterhouse “I Can’t Let Go” (2022) (#1512)

Niezbyt często zdarza mi się używać związków frazeologicznych, ale patrząc na osoby takie jak Suki Waterhouse od razu przypomina mi się powiedzenie, że ktoś łapie wiele srok za ogon. I can’t help it. Brytyjka w show biznesie usiłowała zaistnieć na wiele sposobów. Zajmowała się modelingiem, występowała w filmach, jej twarz pojawiała się w telewizji i teledyskach. Niedawno stwierdziła, że może też śpiewać. Szykuje się do premiery swojej drugiej płyty, a chwilę temu otwierała koncert Taylor Swift na Wembley. Tak za to brzmi jej debiut.

Czytaj dalej RECENZJA: Suki Waterhouse “I Can’t Let Go” (2022) (#1512)

RECENZJA: Lava La Rue “STARFACE” (2024) (#1507)

Jeden mixtape. Trzy epki. Przy okazji krótka przygoda w modelingu, zainteresowanie się reżyserowaniem muzycznych klipów i czynny udział w kolektywnie NiNE8. Lava La Rue, w której żyłach płynie mieszanka krwi łotewskiej, jamajskiej i brytyjskiej, od dawna dzieli się z nami efektami swoich kreatywnych pomysłów, lecz dotąd brakowało jej jednego – pełnoprawnego longplay’a. Ten w końcu ukazał się w połowie lipca.

Czytaj dalej RECENZJA: Lava La Rue “STARFACE” (2024) (#1507)

RECENZJA: Mazzy Star “Among My Swan” (1996) (#1503)

Lata 90. okazały się być dekadą, która na osiągnięcie sukcesu pozwoliła solistom i zespołom, którzy dziś ze swoją twórczością na podobnym szczycie nie mieliby szans się znaleźć. Jedną z takich grup była Mazzy Star, której utwór “Fade Into You” stał się przebojem i po dziś dzień z rozrzewnieniem wspominany jest przez miłośników dream popowych i alt popowych brzmień. Dwa lata później dowodzony przez Hope Sandoval zespół z pozycji jednej z najważniejszych formacji swoich czasów wydawał trzeci krążek, “Among My Swan”.

Czytaj dalej RECENZJA: Mazzy Star “Among My Swan” (1996) (#1503)