Naprawdę nazywa się Thomas Jefferson Cowgill, ale na początku muzycznej kariery stwierdził, że nada sobie pseudonim, który będzie taki arystokratyczno-luzacki. Tak narodził się King Dude – wokalista, który w moich głośnikach zadebiutował przeszło trzy lata temu za sprawą świetnej płyty “Songs of Flesh & Blood – in the Key of Light”. Artysta nie próżnował. Parokrotnie zjechał USA i Europę. Wydał dwa kolejne albumy. Tegoroczny, “Music to Make War To”, to mój pewniak w rankingu najlepszych krążków 2018 roku.
Tag: King Dude
#CUTOFF: sierpień ’18
#CUTOFF: czerwiec ’18
Relacja z koncertu King Dude

Tegoroczny listopad pod względem koncertów był dla mnie miesiącem powrotów i okazją do ponownego zobaczenia na żywo kilku mniej lub bardziej lubianych wykonawców. 30 listopada drugi raz w życiu wybrałam się na występ artysty, którego muzyka oczarowała mnie przeszło dwa lata temu.
TOP75: najlepsze albumy 2016 roku (50-26)
TOP150: najlepsze piosenki 2016 roku (50-1)
#CUTOFF: sierpień ’16
Relacja z koncertu King Dude

Ubiegłoroczne lato (zresztą jak każde w ostatnich latach) upłynęło mi pod znakiem ciemnych, pogrążonych w mroku melodii. Niekwestionowanymi królowymi mojej playlisty były PJ Harvey i Chelsea Wolfe. Przeglądając dyskografię tej drugiej, trafiłam na kolesia, którego muzyka szybko mnie zahipnotyzowała. 5 marca miałam okazję uczestniczyć w jego koncercie. Co takiego ma w sobie King Dude?




