
Odkrycia po tegorocznej edycji Next Fest. Wspomnienie o płycie Bat For Lashes sprzed dwóch dekad. Madonna w klubowym wydaniu. Oraz Lana Del Rey w swoim bondowskim momencie. Te i inne kompozycje towarzyszyły mi w kwietniu.

Odkrycia po tegorocznej edycji Next Fest. Wspomnienie o płycie Bat For Lashes sprzed dwóch dekad. Madonna w klubowym wydaniu. Oraz Lana Del Rey w swoim bondowskim momencie. Te i inne kompozycje towarzyszyły mi w kwietniu.

Powroty dwóch brytyjskich zespołów, których obecnie brzmienie nijak ma się do ich początków. Moje kolejne niemieckojęzyczne odkrycie. Zagłębianie się w twórczość polskiej artystki. Pojawienie się wokalistki, na której już postawiliśmy krzyżyk. Te i inne numery towarzyszyły mi we wrześniu.

Odpowiedź na pytanie “jaka jest twoja ulubiona taneczna piosenka” nie zmienia się u mnie od lat. Ten tytuł nadal mocno dzierży “Vogue” Madonny. Jak zresztą mogłoby być inaczej, skoro ona sama jest tańcem. Flirtująca z disco kompozycja to znakomity utwór traktujący o tym, by wskoczyć na parkiet i przestać zadręczać się czarnymi myślami.

Wydawać by się mogło, iż w dzisiejszych czasach wiek rozpoczynania kariery (czy to aktorskiej, czy muzycznej, bo o sportowej nawet nie ma co mówić) jest niski. Może nawet za niski, biorąc pod uwagę, że nie każde cudowne dziecko show biznesu jest w stanie poradzić sobie z narastającą presją. Zaskakują więc przypadki takie, jak Kelela. Amerykańska wokalistka przebiła Leonarda Cohena i debiutancki album wydała w wieku trzydziestu czterech lat.