20 płyt, na które czekam w 2018 roku


JUSTIN TIMBERLAKE MAN OF THE WOODS

W chwilach takich jak ta dociera do mnie,że czas leci strasznie szybko. Wydawać by się mogło, iż Justin Timberlake dopiero co wydał dwuczęściowy album “The 20/20 Experience”. A tymczasem materiał ten świętować będzie lada chwila swoje 5. urodziny. Następcę dostaniemy jednak za mniej niż miesiąc. “Man of the Woods” ukaże się 2 lutego. Do produkcji premierowych nagrań Timberlake zaangażował starych znajomych – m.in. Timbalanda i The Neptunes. Na płytę składać się będzie aż 16 numerów, w tym dwa duety – “Morning Light” z Alicią Keys i “Say Something” z Chrisem Stapletonem. Ciekawe wieści dotyczą stylistyki krążka. Justin odejść ma od stylistyki pop-r&b i pozwolić sobie na śmielsze eksperymenty. Potwierdza to rewelacyjny, futurystyczny funkowo-rhythm’and’bluesowy singiel “Filthy”. Szanuję.


RHYE BLOOD

Pierwsza płyta duetu Rhye (tworzą go Robin Hannibal i Mike Milosh), “Woman”, szybko trafiła do grona moich ulubionych debiutanckich wydawnictw. Mijały jednak lata (wspomniany krążek ukazał się w 2013 roku) a o jego następcy nic się nie mówiło. Rhye niby testowali nowe piosenki na koncertach (m.in. utwór o tytule “Waste”) i chętnie udzielali się w cudzych projektach (słyszymy ich na płytach Bonobo i King Henry), ale na konkrety przyszła pora w drugiej połowie 2017 roku. W nasze ręce trafiły kolejno single: “Please”, “Summer Days”, “Taste”, “Count to Five” i “Song For You” – tegoroczna świeżynka. Biorąc pod uwagę, iż “Blood” składać się będzie z jedenastu nagrań, znamy już niemalże połowę składu. Całość ukaże się 2 lutego.


FRANZ FERDINAND ALWAYS ASCENDING

Pierwsza płyta od czasów udanego “Right Thoughts, Right Words, Right Action”, interesującej kolaboracji ze Sparks (zaowocowała świetnym krążkiem “FFS” w 2015 roku) i zmian w składzie. Szkoccy mistrzowie tanecznego rocka są gotowi na ponowne zawalczenie o naszą uwagę. Album “Always Ascending w sklepach pojawi się 9 lutego. Zapowiadają go single “Always Ascending” i “Feel the Love Go” (tylko mi zwrotki kojarzą się z… “Heroes” Bowiego?), które na razie mało mnie grzeją, ale podejrzewam, że wkrótce nie będę potrafiła się od nich odkleić. Co ciekawe nowe kompozycje Franz Ferdinand nagrywali m.in. we Francji, gdzie nawiązali współpracę z Philippem Zdarem z francuskiego synthpopowego duetu Cassius, który w przeszłości produkował m.in. dla Phoenix i OneRepublic.


JACK WHITE BOARDING HOUSE REACH

Nagrał nowy album z The Dead Weather, pojawił się w “Muppetach”, rozwijał swoją sportową markę i wytwórnię płytową. W którym momencie Jack White musiał zdać sobie sprawę, że jego ostatniej solowej płycie “Lazaretto” stukną wkrótce cztery latka. Jej następczyni nie jest już tylko planem – mamy tytuł (“Boarding House Reach”), datę premiery (23 marca), tracklistę a nawet dwa utwory: “Connected by Love” i “Respect Commander”. Pierwszy z nich, gdyby powstał na początku lat 70., doczekałby się dziś określenia klasyczny. Drugi brzmi nowocześniej i bardziej przewrotnie. Oba podpowiadają, iż trzeci solowy White nie zawiedzie. Liczę, że z nowym materiałem rychło zawita do Polski.


JOAN AS POLICE WOMAN DAMNED DEVOTION

Po bardzo zawodzącym i nijakim albumie “Let It Be You” nagranym z Benjaminem Lazarem Davisem, amerykańska wokalistka ukrywająca się pod pseudonimem Joan As Police Woman ma szansę na zrehabilitowanie się. Single – “Tell Me”, “Wonderful” i “Warning Bell” – sporo obiecują, otwierając niejako nowy rozdział w twórczości wokalistki, która słynęła z łączenia niebanalnego, dojrzałego, nieco smutnego popu z rockiem i jazzem. Jej szóste solowe dzieło zatytułowane zostało “Damned Devotion”. Do sprzedaży trafi 9 lutego. Całość Joan As Police Woman zapowiada ciekawym zdaniem: jeśli jesteś przerażony, że musisz powiedzieć daną rzecz, to znak, że koniecznie musisz to zrobić.


EDITORS VIOLENCE

Uwielbiam brytyjski indie rockowy (coraz częściej nurkujący w rejony chłodnej elektroniki) zespół Editors, choć nie obserwuję ich kariery od samego początku. Patrząc jednak na ich lead single ze wszystkich studyjnych wydawnictw, najnowszy (“Magazine”), zapowiadający album “Violence”, robi na mnie najsłabsze wrażenie. Potwierdza słowa wokalisty formacji, Toma Smitha: Materiał jest bardzo elektroniczny, ale nie brakuje też porywających gitar. Wydaje mi się, że udało znaleźć nam się równowagę między tymi dwoma światami. Czego mi brakuje? Może obudzenia we mnie jakiś emocji? Wielu wcześniejszym utworom Editors się to udawało. Nie będę jednak skreślać nadchodzącego krążka, bo wolę się miło zaskoczyć. Warto dodać, że przez ostatni rok na koncertach grupa prezentowała nie tylko “Magazine”, ale i inne nowości: “The Pulse”, “Cold” i “Hallelujah”.


KYLIE MINOGUE GOLDEN

Czternasty studyjny album australijska ikona popu zapowiada od co najmniej dwóch lat. Następcy zawodzącego “Kiss Me Once” jak nie było, tak nie ma. Sama artystka potwierdziła ostatnio, że w 2018 roku w końcu machina ruszy. Na Twitterze kilkanaście dni temu umieściła wpis, w którym zdradziła, iż nowy krążek zatytułowany został “Golden”. Co ciekawe do sieci wyciekły projekt plakatu promującego album we Francji, zdradzające, że nowe dzieło Kylie otrzymamy na wiosnę (aktualizacja: 6 kwietnia). Pierwszy singiel – “Dancing” – poznamy w najbliższy piątek. Minogue w jednym z ostatnich wywiadów zdradziła, iż płyta powstawała m.in. w… stolicy muzyki country, Nashville. Nad nowymi numerami wokalistka pracować miała m.in. z DJ’em Freshem, Karen Poole (pracowała z Kylie przy “Body Language” i “X”), Mark Taylor (Lady Gaga, Cher, J.Lo) i Guy Chambers (współtwórca m.in. “Your Disco Needs You” z “Light Years”). Będzie imprezowy album roku?


MGMT LITTLE DARK AGE

Amerykański duet MGMT, mający swoje pięć minut w 2008 roku za sprawą takich przebojów jak “Kids” i “Electric Feel”, jeszcze nigdy nie kazał swoim fanom tyle czekać na kolejny album. Zazwyczaj przerwy były trzyletnie, a wkrótce od premiery “MGMT” minie pięć lat. Muzyka zespołu nigdy zbytnio mnie nie interesowała. Do chwili, aż w ucho wpadło mi gotycko-synthpopowe nagranie “Little Dark Age”. Piosenka należy, jak prezentowałam w swoim podsumowującym 2017 rok rankingu kompozycji, do moich ulubionych numerów ostatnich miesięcy. Nieco słabiej wypadają kolejne zapowiedzi albumu “Little Dark Age” – “When You Die” i “Hand It Over”. Całość w nasze ręce wpadnie 9 lutego. Za produkcję utworów odpowiadają m.in. Patrick Wimberly (Solange, Blood Orange, Beyonce) i Dave Fridmann (The Flaming Lips, Mogwai, The Vaccines).


GEORGE EZRA STAYING AT TAMARA’S

Co tu się wydarzyło, naprawdę nie wiem. George Ezra, brytyjski chłopak z gitarą i dojrzałym, głębokim głosie, przed wakacjami wydał słoneczny, wesoły singiel “Don’t Matter Now”. Kompozycja list przebojów nie zawojowała i nie powtórzyła sukcesów “Budapest” i “Blame It on Me”. Wydawać by się jednak mogło, że takie potknięcie nie zrazi artysty. Niestety, o następcy bestsellerowego “Wanted on Voyage” długo było cicho. Co ciekawe George zagrał w 2017 roku sporo koncertów, podczas których obok swoich najbardziej znanych utworów prezentował premierowe kawałki. Zawitał z nimi także do Polski, wykonując na Open’erze piosenki o takich tytułach jak “All My Love”, „Hold My Girl” czy „Pretty Shining People”. Wszystkie te piosenki znajdą się na krążku “Staying at Tamara’s”, który do sprzedaży trafi 23 marca. Drugim singlem została kompozycja “Paradise”, która ukaże się w najbliższy piątek.


TONI BRAXTON SEX & CIGARETTES

Amerykańska ikona r&b nie ma szczęścia. Jej karierę co chwila przerywały problemy zdrowotne. Sprawa była nawet do tego stopnia poważna, iż Toni Braxton rozważała całkowite wycofanie się z muzycznego biznesu. Na szczęście zreflektowała się, że nie może żyć bez muzyki. A my nie możemy żyć bez jej charakterystycznego, niskiego głosu. W drugiej połowie 2017 roku Braxton poinformowała, że jej pierwsza od 2010 roku solowa płyta (w 2014 wydała “Love, Marriage & Divorce” z Babyfacem) jest już prawie gotowa. Krążek otrzymał tytuł “Sex & Cigarettes”. Zapowiada go singiel “Deadwood”, który dotarł do 7. miejsca na liście US Adult R&B Songs. Kiedy premiera albumu? Dokłada data nie jest znana, ale plotki głosiły, że płyta w nasze ręce trafi w lutym.


MELANIE FIONA NEXT TRAIN

Miała być zatytułowana “Awake” i wydana w 2015 roku – takie informacje kilka lat temu krążyły po sieci na temat trzeciego studyjnego albumu kanadyjskiej wokalistki r&b-soul Melanie Fiony, która na chwilę zaistniała na listach przebojów za sprawą kompozycji “Monday Morning”. Po wydaniu singli (“Bite the Bullet”, “Cold Piece”, “I Tried”) słuch o artystce znów zaginął. Melanie zajęła się rodziną, przypominając o sobie we wrześniu ubiegłego roku, wypuszczając stylową, emocjonalną balladę “Remember U”. Piosenka zapowiada album “Next Train”, który ukazać ma się w pierwszej połowie 2018 roku. Jak sama zainteresowana zdradza, tematyka utworów kręci się w okół miłości. Za ich produkcję odpowiada Jerry Wonda, który na koncie ma już współpracę m.in. z Jennifer Hudson, Shakirą i K. Michelle.

AZEALIA BANKS FANTASEA II: THE SECOND WAVE

Gdyby ktoś się mnie zapytał, komu ufam najmniej, jedną z pierwszych osób, jaka przyszłaby mi na myśl, byłaby właśnie Azealia Banks. Ciężko już zliczyć te newsy, które pojawiały się z jej muzycznego obozu. A to nowa płyta, a to singiel, a to nowy mixtape. W 99% przypadków nic z tego i tak nie wychodziło. Gdyby twórczość Banks była mi obojętna, z pewnością machnęłabym na jej nieogarnięcie ręką. Jej muzyka jednak szybko do mnie trafia, a krążek “Broke With Expensive Taste” nadal często gości w głośnikach. Najnowsze zapowiedzi głoszą, iż w marcu otrzymamy drugą część mixtape’u, który w 2012 przyniósł raperce sławę. Co ciekawe oprócz niego Azealia w tym roku ma wydać drugą studyjną płytę. Aż chce się przyjmować zakłady, czy któryś z jej planów zostanie zrealizowany.


CHRISTINA AGUILERA ?

No i znowu się tu widzimy… Amerykańska wokalistka nie napracowała się zbytnio w minionym roku. Dostaliśmy od niej raptem jeden utwór (“America”) i… kolejne perfumy. Na dzień dzisiejszy ma ich więcej niż płyt. Czy 2018 rok przyniesie nam w końcu następcę zawodzącego “Lotusa”? Od 2013 roku pojawiło się tyle informacji o wydawnictwie, że nie wiadomo już, co jest prawdą. Możliwe, że sama Aguilera zdążyła sto razy zmienić plany i koncepcje. Na liście potencjalnych producentów i muzyków już dawno pojawili się m.in. Pharrell Williams, Linda Perry, Elle King, Da Internz i David Hodges. W ubiegłym roku ponoć dołączyli do nich Janelle Monae, Thundercat, Anderson Paak i Lianne La Havas. Przy okazji dowiedzieliśmy się, że duet z Christiną nagrała P!nk, a być może otrzymamy także utwór, jaki z Xtiną zarejestrowała jej wielka fanka – Demi Lovato. Wśród plotek pojawiła się także kolaboracja Aguilery z popularną ostatnio raperką Cardi B.


JENNIFER LOPEZ ?

Kolejna wokalistka, której miałam nadzieję tu nie zobaczyć. I to nie dlatego, że należę do grona wielkich fanów amerykańskiej gwiazdy Jennifer Lopez. Raczej dlatego, iż wierzę w jej powrót z dobrym hiszpańskojęzycznym krążkiem (poprzedni – “Como ama una mujer” – polecam każdemu). A może raczej wierzyłam, bo niedawno wydany singiel “Amor Amor Amor” lekko mnie wystraszył swoją banalnością. Choć, oczywiście, nie można odmówić mu tanecznego potencjału. W tej kategorii wygrywa z sympatycznym, choć nie wywołującym okrzyków zachwytów “Ni Tú Ni Yo”. Mimo ukazania się dwóch singli premiera samej płyty nie została zapowiedziana. Gdzieś jednak przewijał się jej prawdopodobny tytuł – “Por primera vez”. Za produkcję nowych utworów Jennifer odpowiada ponoć jej były mąż Marc Anthony. Czyżby para znów się pokłóciła?


XXANAXX ?

Może i nigdy nie byłam fanką polskiego electropopowego duetu XXANAXX, ale ich ostatnie muzyczne dokonania są przeze mnie słuchane bardzo chętnie. Z językiem polskim Klaudia i Michał rozpoczęli przygodę na wydanym w 2016 roku albumie “FWRD”, prezentując takie numery jak “Lekcja upadania” czy “Kup mi”. Chociaż nie wybieram na co dzień polskiej muzyki, są tacy artyści (m.in. właśnie XXANAXX, ale i The Dumplings czy Taco Hemingway), którzy w ojczystym języku bardziej mnie przekonują. I wiele wskazuje na to, że trzecia płyta elektronicznego duetu wypełniona będzie właśnie polskimi utworami. Zapowiadają ją bardzo udane single: “Kły” (feat. Quebonafide), “Surferzy”, “Mniej” (feat. RAS).

SELENA GOMEZ ?

Jeszcze kiedyś na wieść o każdej kolejnej płycie Seleny Gomez miałam ochotę zapytać: czemu nam to robisz? Moje podejście do twórczości byłej gwiazdy Disney’a zmieniło się w 2015 roku, kiedy ukazał się niezły, pełen nieszkodliwych dla ucha dźwięków album “Revival”. Słychać było, że Gomez odkreśliła grubą kreską swoją starą twórczość i ma ochotę na dojrzalsze brzmienia. Nowy materiał zwiastowały świetne single “Bad Liar” i “Fetish”, będące kompozycjami seksowymi i dziewczęcymi. Niestety zdrowotne problemy uniemożliwiły Selenie ich promocję a tym samym odłożyły w czasie premierę nowego wydawnictwa. Dziś artystka czuje się lepiej i jest gotowa na swój powrót. Szczegółów nie znamy, ale ponoć w studiu Gomez spotykała się m.in. z Julią Michaels, Jacobem Kasherem, Ryanem Tedderem i Futuristic. Nieco tylko niepokoi mnie EDM-owy utwór “Wolves”. W delikatniejszym popie Selenie bardziej do twarzy.

ANNA CALVI ?

Brytyjska wokalistka i gitarzystka Anna Calvi debiutanckim, imiennym albumem pewnie wkroczyła do grona moich ulubionych muzycznych pań. Następca (“One Breath”) był nieco słabszy, ale potem przyszła epka, o której długo nie mogłam zapomnieć. Na pełnym coverów mini krążku “Strange Weather” artystka zmierzyła się z utworami m.in. FKA twigs i Davida Bowiego. Po twórczość tego drugiego ponownie sięgnęła w 2016 roku, tworząc cover “Blackstar”. Inne aktywności Calvi z ostatnich lat? M.in. zarejestrowana na żywo epka “Live for Burberry” z nowościami (“iT”, “Whip the Night”) i numer “The Heart of You” na potrzeby jednego z soundtracków. O trzecim studyjnym albumie nadal nie wiemy wiele, ale sama Anna przyznała, że powróci z nim w 2018 roku. Nie mogę się doczekać.


RIHANNA ?

Kiedyś narzekałam, że barbadoska gwiazda nagrywa muzykę taśmowo, przez co ciężko nadążyć z nowościami, które nierzadko robiły na mnie przeciętne wrażenie. Aż tu przyszła dłuższa przerwa (trzyletnia) i premiera, która wbiła mnie w fotel – “ANTI” to Rihanna, do jakiej chcę wracać jak najczęściej. Takie cudeńko ciężko będzie artystce przebić, ale jestem dobrej myśli. Album ponoć już się tworzy. Nieco pary z ust puścił brytyjski wykonawca Shakka, który dema kompozycji określił mianem “totalnie szalonych”. Być może jego pracę Rihanna wykorzysta, na co nie ma co liczyć Diplo, którego inspirowany brzmieniem reggae numer wokalistka wyrzuciła do kosza. Jacy inny współpracownicy wchodzą w takim razie w grę? Wśród prawdopodobnych nazwisk pojawiają się m.in. Nana Rogues, Skrillex (!), Blackbear, Raye, Buju Banton. W 2017 roku Rihanna zarejestrowała dwie kompozycje w bazie ASCAP: “Phatty” i “Only One Who Knows”.


ARCTIC MONKEYS ?

Kiedy przed rokiem Arctic Monkeys informowali, że powoli kompletują materiał na nowy, szósty studyjny album, naiwnie wierzyłam, że dostanę go w swoje ręce do końca 2017 roku. Tak się niestety nie stało. Co więcej nie docierały do nas żadne słuchy o postępach w tworzeniu następcy fenomenalnego “AM”. Ciszę na chwilę przerwał basista formacji stwierdzając w jednym w wywiadów, że zespół będzie miał problem, jeśli nie ukończy albumu w 2018 roku. Jak widać ciągle więcej jest znaków zapytania niż konkretów. Ktoś tam podpatrzył, że Arktyczne Małpy nagrywają w Los Angeles, ktoś inny donosił, że nad piosenkami pracują razem z Jamesem Fordem (stworzyli z nim cztery płyty, w tym i ostatnią). Pierwszy singiel usłyszeć mamy jeszcze tej zimy. Być może sama płyta ukaże się przed wakacjami, gdyż grupa powoli przygotowuje się do powrotu na festiwalowe sceny (Open’er, 4.7.?).


MADONNA ?

Trzy lata temu dałam się porwać szałowi na “Rebel Heart”, chętnie do płyty Madonny wracając i zachwycając się poszczególnymi nagraniami. Dziś krążek z 2015 roku kurzy się na półce, podzielając los takich albumów Królowej Popu jak “MDNA” czy “Music”. W żadnym jednak wypadku artystki nie skreślam, bo nadal uważam ją za jedną z najważniejszych kobiecych postaci muzycznej sceny i wciąż tak samo jak kiedyś jestem ciekawa jej kolejnych kroków. Być może moja ciekawość zaspokojona zostanie w najbliższych dwunastu miesiącach, gdyż sama Madonna przyznała, że ma na ten rok wiele ambitnych planów, a jej największymi obecnie inspiracjami są odbywane podróże i spotkania ze zwykłymi ludźmi. Nie wiadomo, w jaką stronę podąży jej muzyka, ale może być dobrze, bo zdradziła, że marzy jej się proste, intymne brzmienie.

 

Inni artyści, na których nowe płyty czekam: Woodkid, Kelly Rowland, Patrick the Pan, Sky Ferreira, Tinashe, Erykah Badu, Kiesza, Sigur Rós, Hozier, Ray BLK, Lily Allen, Daft Punk, Dua Lipa, Leona Lewis, Cruel Youth, Caro Emerald, Ciara, MØ, FKA twigs, Mumford & Sons, Rita Ora, Jennifer Hudson, LIV, Marina & The Diamonds, Kimbra, David Byrne, Janelle Monae, Nicole Scherzinger, The Vaccines, Angel Haze, Mariah Carey, Awolnation, En Vogue, Balthazar, The 1975, Avril Lavigne, Lianne La Havas, White Lies, The Strokes, Honne, Miles Kane, Interpol, Zayn, David Byrne, Vampire Weekend, Florence + The Machine, Porches, Sharon Van Etten, Black Eyed Peas, Father John Misty, Carly Rae Jepsen, Childish Gambino, Beyonce & Jay Z, Melanie Martinez, Britney Spears, Frank Ocean, Tom Odell, Foals, Chromeo, Angel Olsen, First Aid Kit, Lion Babe, Gorgon City, The Neighbourhood, Gwen Stefani, La Roux, Lady Gaga, Nicki Minaj, Disclosure, NAO, Noah Cyrus, Anna Straker, X Ambassadors, The Breeders, The Man, Smerz, Beach House, Dawid Podsiadło, Eliza, Emma Jensen, Bishop Briggs, Nick Murphy, BOOTS, Estelle, Kodaline, Jessie J, Joan Baez, Mount Eerie.

13 odpowiedzi do “20 płyt, na które czekam w 2018 roku”

  1. Czekam na płytę JLo i RiRi 🙂 Może i konkretnej daty płyty Jennifer nie ma,ale mówiła w wywiadzie w jakim okresie można się jej spodziewać,większa niepewność jest już z Rihanną.. :3 Miłego wieczoru 🙂

    1. Już po napisaniu tego artykułu zrobiłam mały reaserch i jeśli chodzi o debiuty, to zainteresowali mnie m.in. Ravyn Lenae, Shy Luv, Solomon Grey i Phoebe Bridgers.

      1. Solomon Grey i Phoebe wydali już płyty wcześniej. Ci pierwsi są nawet spoko, słuchałem ich parę lat temu. Ale najbardziej spodobało mi się “Sticky” Ravyn Lenae, tylko ta okładka tak bardzo ściągnięta z płyty Aaliyah 🙂

  2. Ile ludzi… ja swoje oczekiwania wymienię na palcach jednej ręki. 😀 Będą to Madonna i Florence + The Machine (przed OWF obowiązko musi się coś ukazać), ale też jestem ciekawa nowej Kylie i Moby’ego. Liczę po cichu, że ukarze się też siódmy album Black Eyed Peas.
    U mnie nowy wpis, zapraszam i pozdrawiam. 🙂

  3. Fajnie byłoby usłyszeć nowy album Florence and The Machine, jestem też ciekawa Christiny i Kylie. Słyszałam przed chwilą “Dancing” i zapowiada się ciekawie.

  4. Kylie to AUSTRALIJSKA gwiazda popu 😉 taki mały chochlik 🙂
    co do samych oczekiwań, sporo pokrywa się z moimi 😉 najbardziej ciekawią mnie jednak Kylie, J.Lo, Lily Allen oraz Kelly Rowland i Nicole Scherzinger 😉

  5. Ja Filthy nie lubię i nie specjalnie interesuje mnie nowy album JT. Natomiast jak najbardziej Ryha, ale wątpię, żeby wzięła się za muzykę w tym roku. Szkoda. Do mojej listy dodałabym jeszcze John’a Newman’a, Angel Haze, Mikky’ego Ekko i Adam’a Lambert’a. Ehhh… Nicole Scherzinger tez mogłaby się “ruszyć”… Ponoć Rita Ora ma wydać płytę już w marcu. No to zobaczymy 😀

  6. Ja właściwie czekam tylko na jeden album i mam nadzieję, że wyjdzie w tym roku. LaFee zapowiedziała powrót do muzyki, już na jesień opuściła serial, w którym grała 3 lata (właściwie wtedy emitowano ostatni odcinek, bo same prace skończyła chyba w wakacje) i teraz czekam, co tym razem stworzy. I kiedy, bo na razie cisza poza zdjęciami ze studia itp. itd.
    A no i chyba Halestorm wydadzą nowy album w tym roku 😉 Tu też czekam.
    Tak inni z moich ulubionych wykonawców raczej nie zapowiadali nowych albumów… Jeśli chodzi o Twoją listę, to czekam na Aguilerę i jestem ciekawa, czym tym razem zaskoczy… Mam nadzieę że przede wszystkim wyda coś nowego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *